Tłumaczysz dziecku, że cola to zło, a ono następnego dnia kupuje Tymbarka? Znasz to? To nie brak logiki – to działanie potężnych superbodźców. Zobacz, jak możesz je pokonać… razem z dzieckiem.

Matka z synem jedzą wspólnie posiłek. Rodzic uczy dziecko zdrowych nawyków żywieniowych

Od lat organizuję obozy sportowe. Mam zwyczaj, że pozwalam dzieciom robić zakupy raz dziennie w najbliższym sklepie. Zazwyczaj jest to Żabka, Dino lub inna Biedronka. Dodam, że dzieci mają pulę zakazanych produktów, nie mogą kupować np. słodkich napojów czy słodyczy. Następnie, patrząc na ich wybory zakupowe, dochodzę do wniosku, że dzieci muszą dokładnie oglądać obrady Sejmu, bowiem z precyzją utytułowanych krętaczy próbują ominąć dzień wcześniej przekazane zasady. A to colę usiłują zamienić na wiśniowy Tymbark, chipsy na chrupki kukurydziane, a na czekoladzie mlecznej dorysowują 80% zawartości kakao.

Pomyślałem, że nie mogę im tego poczytać za złe, bowiem nie wiedzą, co czynią. Wprowadziłem więc na wyjazdach pogadanki na temat zdrowego żywienia. Dzieci nawet chętnie słuchały, pośmiały się, zadały kilka pytań, a nazajutrz, jak gdyby nigdy nic… nabyły jeszcze więcej produktów, o których dzień wcześniej mówiłem, że powinny je kupować jedynie tuż przed śmiercią głodową.

Czego uczą nas wybory żywieniowe dzieci?

Z tego doświadczenia wyciągnąłem dwa wnioski: pierwszy, że gdy wyjadałem młodszej siostrze czekoladę na kartki gdzieś w okolicach anno domini 1981, to byłem taki sam, jak moi dzisiejsi podopieczni. Drugi wniosek jest istotniejszy: tylko z Państwa pomocą, czyli Rodziców, można marzyć o skutecznym odżywianiu się dzieci i młodzieży, bowiem potrzeba tu dwóch działań – systematyczności i przykładu. W mojej opinii, opartej na podstawie wieloletniego doświadczenia, młodzież samodzielnie nie osiągnie systematyczności niezbędnej do budowy zdrowego stylu życia. Wsparcie Rodziców i Nauczycieli jest niezbędne.

Tę konieczność dobrze by było poprzeć przykładem osobistym. Dlatego też przyjrzałem się dokładniej przyczynom problemów współczesnej cywilizacji, aby precyzyjniej zidentyfikować, z jakimi trudnościami musimy mierzyć się dziś my, dorośli, a przede wszystkim także nasze pociechy.

Co to są superbodźce i jak wpływają na nasze decyzje?

To Nikolaas Tinbergen, holenderski biolog i laureat nagrody Nobla, wskazał, dlaczego tak trudno robić nam to, co sobie postanawiamy. Zacytuję tu świetnie wyjaśniającego jego odkrycie Damiana Rednera, dwukrotnego laureata nagrody Złotego Kopernika (m.in. była to nagroda przyznana za najlepszy podcast edukacyjny w 2013 roku):

„Zabrzmi to z początku dziwnie, ale Tinberger odkrył, jak sprawić, aby dowolne zwierzę dobrowolnie zmniejszało swoje szanse na przeżycie lub przedłużenie gatunku. Okazało się, że wystarczy dać mu dostęp do tzw. superbodźca, czyli sztucznej i przejaskrawionej wersji czegoś, do czego czuje naturalny pociąg.

Przykładowo pewien gatunek ptaka składa niebieskie jaja w czarne kropki, naturalnie więc instynkt pcha samice tego ptaka do wysiadywania jajek w tym kolorze. Jednak gdy samicy podrzuci się superbodziec w postaci ogromnego, większego niż sama samica, jaskrawoniebieskiego, sztucznego jaja w czarne kropki, to ta porzuci swoje prawdziwe potomstwo na śmierć, byle tylko wysiadywać to sztuczne, przejaskrawione jajo. Niejako tłumiąc zdrowe, naturalne reakcje organizmu i zmniejszając zdolność samokontroli. Na szczęście superbodźce nie występują naturalnie, chyba że je sami stworzymy… co my, ludzie, robimy.

Obecnie mamy dostęp do sztucznie stworzonego uzależniającego jedzenia, znacznie tłustszego, słodszego i smaczniejszego niż cokolwiek co było dostępne dla naszych przodków. Mamy wielogodzinne seriale, które ciężko przerwać, gdyż bez wysiłku zaspokajają naszą potrzebę robienia postępów i umysłowej stymulacji. Social media, które odciągają naszą uwagę, dając nam co chwilę zastrzyk dopaminy. A to wszystko w zasięgu kilku kliknięć” [1].

Dodam, że mamy też większą różnorodność używek, które świat znał jeszcze przed erą rewolucji przemysłowej, na czele z alkoholem, nikotyną i narkotykami.

Wszystkie te superbodźce tłumią nasze naturalne motywacje i zdolność do samokontroli. Czy jest na to jakieś rozwiązanie? Odpowiem żartobliwie, że owszem, jest rozwiązanie, to blog Zdrowa Rodzina 😊.

Przebodźcowanie – współczesny wróg samokontroli

Jednakże nasza rzeczywistość, w której królują superbodźce już nie jest taka zabawna. Przeciwstawianie się superbodźcom jest coraz trudniejsze, tak dla dorosłych, jak i tym bardziej dla dzieci. To jest powodem, dlaczego tak istotne staje się zbudowanie wśród naszych dzieci zdrowych zasad i trzymanie się ich przez dorosłych, z których biorą przykład.

Nawet specjalnie nikogo nie zdziwi, że zgadzamy na „triggerowanie” (czyli bodźcowanie) nas i naszych dzieci przez współczesne otoczenie, które pełne jest złych sygnałów (a znacznie mniej tych dobrych). Wystarczy spojrzeć choćby na reklamy w telewizji czy Internecie. „Podaruj sobie chwilę radości”, mówi wyszczuplona modelka, wkładając do ust przepyszny kawałek czekolady (a to w praktyce sprzeczność sama w sobie). „Kup najnowszego iPhone 16 – i oddaj się nieograniczonej rozrywce” – krzyczy spot na Onecie. A może wolicie „łomżing – plażing”? Aż chce się „Ż”, co nie?

Jak w takim nieprzyjaznym środowisku być wiernym wartościom, które są związane z rzetelnością, prawdą, wytrwałością, pracowitością czy umiejętnością odkładania nagrody na później, związanej często z odstawieniem pokus? Jak to się ma do wartości, którym od lat hołdowaliśmy w naszym kraju, bez względu na aktualny ustrój?

Razem zbudujmy dobre i zdrowe nawyki

Zdrowa Rodzina wychodzi z możliwościami rozwiązań tych problemów i dla dzieci, i dla dorosłych. Moim marzeniem jest pomóc młodym ludziom budować zdrowy styl życia, który zazwyczaj składa się z nawyków dbania o siebie. Blog jest przestrzenią dla tych chętnych, którzy chcą wspierać młode pokolenie swoim przykładem i doświadczeniem, utrwalić to, co dobrze służy i zmierzyć się z nawykami, które wymagają modyfikacji lub, mówiąc wprost, wyrzucenia z naszego życia.

Należy w tym miejscu dodać, że nie tylko nawyki decydują o powodzeniu, dobrze jest mieć jeszcze trochę szczęścia 😊. Natomiast na nawyki mamy znaczny wpływ, na szczęście już niekoniecznie. Ktoś powiedział: „do 20 roku życia nawyki się buduje, a po 20 roku życia to nawyki budują nas”.

Stąd blog rozpocząłem od tematyki budowania nawyków (tutaj część pierwsza), których zasady przydadzą się nam przy rozwiązywaniu wielu problemów związanych z kształtowaniem zdrowego stylu życia.

Zapraszam zatem do przeglądania bloga i FB „Zdrowa Rodzina”. Będzie dużo o propozycjach żywienia, oczywiście o aktywności ruchowej, o budowaniu zdrowych nawyków ogólnie, czy o potrzebie wspólnych spotkań rodziny przy posiłkach.

Zacznijmy jednak od nawyków… one mają niezwykłą moc!

 

Źródła

[1] Damian Redner – www.rozwojowiec.pl

Photo by Vitaly Gariev on Unsplash

Dodaj komentarz