Jeśli chcemy przewidywać własną przyszłość, to mamy kilka metod, które zdążyli już wypróbować inni ludzie. Na przykład Abraham Lincoln, szesnasty prezydent Stanów Zjednoczonych, co prawda nie spodziewał się zamachu na swoje życie (niestety udanego), lecz trzymał się zasady, że „najlepszym sposobem na przewidywanie przyszłości jest jej kreowanie”. Z kolei rosyjscy naukowcy twierdzą, że przewidywanie przyszłości to proste zajęcie – wystarczy tylko trochę poczekać… Natomiast James Clear, jeden z bohaterów poprzedniego wpisu o nawykach, uważa, że do przewidzenia swoich rezultatów w przyszłości wystarczy przeanalizować ostatnie 10 lat życia, które są efektem kumulacji dobrych lub złych nawyków. Nawyki te, czy dobre, czy złe, trudno tak sobie po prostu wyrobić z dnia na dzień – jeśli więc do tej pory nic radykalnie nie zmieniliśmy i nie mamy tego w planach, to w osiąganiu celów będziemy skuteczni tak samo jak dekadę temu.
W związku z tym pojawia się pytanie: czy warto w ogóle zajmować się przyszłością? Bowiem albo nie przewidzimy zdarzeń dokładnie (patrz przykład Lincolna), albo nie damy rady za wiele zmienić (patrz punkt widzenia Cleara), o rosyjskich naukowcach tym razem taktownie nie wspomnę. No dobrze, a jeśli już zdecydujemy się na planowanie przyszłości, to jaką należy przyjąć strategię? Czy od razu stawiamy sobie poprzeczkę wysoko, a może raczej planujemy powolutku realizować swoje cele – metodą małych kroków? Przypatrując się przykładom z życia wziętych, to na pierwszy plan wysuwa mi się z stołeczny kandydat na prezydenta, Rafał Trzaskowski, który rusza „całą naprzód”. Mało tego, nie tylko siebie „pcha” na całego, lecz zaprasza do tego procederu wszystkich obywateli. Jego hasło wyborcze „Cała Polska naprzód” winduje poprzeczkę bardzo wysoko (pytanie, czy on sam potrafi do niej doskoczyć?). Jest też inny przykład stawiania sobie „wysoko poprzeczki”: pani Janina Bąk (statystyczka i influencerka) twierdzi, że zawsze wysoko stawia sobie poprzeczkę, ale po to, aby pod nią łatwo przejść, nie schylając się.
jeśli już zdecydujemy się na planowanie przyszłości, to jaką należy przyjąć strategię? Czy od razu stawiamy sobie poprzeczkę wysoko, a może raczej planujemy powolutku realizować swoje cele – metodą małych kroków?
W naszym społeczeństwie zawieszanie sobie poprzeczki zbyt nisko jest… nisko cenione. No bo jak wygląda uczeń, który już we wrześniu planuje, że w czerwcu dostanie trójkę z języka polskiego? Lub sportowiec opowiadający, że miejsce w pierwszej dwudziestce to wszystko na co go będzie stać w tym sezonie? Albo deweloper, który planuje w bieżącym kwartale wybudować jedno mieszkanie? Z drugiej strony, gdyby miejscowy grabarz przewidywał na ten rok tylko trzy pogrzeby, a komendant policji planował w tym czasie wypisać łącznie pięć mandatów, to byśmy byli zadowoleni z tych prognoz. Widać, że trudno dogodzić społeczeństwu.
Więc jak to będzie, nisko czy wysoko? I tu pojawia się fraza „to zależy”, która powoli napawa mnie wstrętem jak kolejny, szesnastotysięczny sondaż prezydencki przed 18 maja. Bowiem kogo nie zapytasz o zdanie, a szczególnie influencerów w Internecie, zazwyczaj „to zależy” pojawia się tak często jak Zenon Martyniuk w TVP (tzn. za poprzedniej władzy:). Jak zwykle więc zostajemy z rozwiązaniem problemu sam na sam… Choć zaraz, zaraz, nie tym razem. Mamy przecież w zasięgu ręki szczyt techniki, czyli AI. Spróbujmy zapytać Copilota (AI Microsoftu), zobaczymy, co odpowie.
W naszym społeczeństwie zawieszanie sobie poprzeczki zbyt nisko jest… nisko cenione. No bo jak wygląda uczeń, który we wrześniu planuje, że w czerwcu dostanie trójkę z języka polskiego?
Już jestem z powrotem. AI się wyłgał jak wytrawny polityk (faktycznie szybko się uczy). Więc jesteśmy jednak sami z tą decyzją. Chociaż nie, jest jeszcze jedno wyjście. Przysłowia! Są traktowane jako mądrość narodów, ponieważ zawierają uniwersalne prawdy i wartości danej kultury, a w założeniu mają pomóc przyszłym pokoleniom w podejmowaniu decyzji. Przypatrzymy się jak to „narzędzie” radzi sobie z tą naszą „poprzeczką” (przysłowia to takie zamierzchłe AI). Taki np. zestaw przysłów: „Jak spaść, to z wysokiego konia” albo „Nie od razu Kraków zbudowano”. Jest na czym oprzeć decyzję? Jeszcze jeden zestaw mądrości pokoleń: „Raz kozie śmierć” czy „Do odważnych świat należy”. Te gloryfikują szybkie i pewne działania w przeciwieństwie do: „Nie ma znaczenia, jak wolno idziesz, ważne, że się nie zatrzymasz” czy „Gdy się człowiek spieszy, to się diabeł cieszy”. Okrutna jest nasza rzeczywistość, znikąd pomocy, nawet doświadczenia pokoleń są bezużyteczne. Wniosek nasuwa się jeden – the winner is „to zależy”, czyli w wolnym tłumaczeniu influenserskim: „zasięgi są ważniejsze niż rzeczywistość”. A więc czy poprzeczkę ustawiać wysoko, czy nisko, musimy jednak posłuchać prawdziwych fachowców – rosyjskich naukowców.
