Nadmiar jedzenia lodów jest częstym zjawiskiem towarzyszącym wakacjom. Najczęściej tę sytuację widzimy u dzieci, lecz i dorośli nie są wolni od ulegania lodowym smakołykom.

Takie powszechne praktyki doprowadzają do szybkiego przybrania na wadze (szczególnie tkanki tłuszczowej), dlatego postanowiłem przeprowadzić eksperyment, w którym podjęto próbę zrównoważenia wysokoenergetycznych efektów zjadania słodyczy (czyli lodów) adekwatnym wysiłkiem fizycznym.
Eksperyment – spalanie poprzez bieganie
W pierwszej części zadania „wyskalowaliśmy” eksperyment, tzn. ustaliliśmy z dziećmi, że przebiegnięcie 400 m na stadionie lekkoatletycznym to wydatek energetyczny organizmu na poziomie ok. 80 kcal (dzieci biegły 400 m w spokojnym tempie i czas pokonania takiego odcinka zamknął się średnio w 2 minutach – to daje ok. 80 kcal na 400 m).
Pierwszy test – dzieci wybierają lody
Drugim parametrem były lody. Dzieci same decydowały o tym, ile lodów zjedzą, nakładając sobie porcje, które następnie były ważone przez prowadzącego eksperyment. Uczestnicy zadania, wiedząc, że za każde 100 g lodów są zobowiązani do przebiegnięcia jednego okrążenia, wybierali lody ostrożnie.
Wybór całej grupy był w przedziale od 100 do 200 g lodów (średnio ok. 185 g). Kaloryczność lodów to ok. 250 kcal/100 g (kalorie w lodach z Biedronki o pięciu różnych smakach). Następnie dzieci przebiegły na stadionie lekkoatletycznym od jednego do dwóch okrążeń 400-metrowych (dzieci, które zjadły do 100 g lodów – jedno okrążenie, dzieci, które zjadły lody w przedziale wagowym 100–200 g – dwa okrążenia).
Zaskakujące wyniki
Można zapytać: ile biegać, żeby schudnąć? Na spotkaniu podsumowującym obliczyliśmy, że w przypadku 200 g lodów do organizmu trafiło dodatkowo ok. 500 kcal, a wydatek energetyczny (z dwóch okrążeń stadionu) to tylko ok. 80 kcal. Deficyt na korzyść „tłuszczu” był olbrzymi!
Pierwszy wniosek był nieco rozczarowujący – aktywność fizyczna dzieci nie równoważyła w dużym stopniu energii przyjętej do organizmu. Gdyby dzieci żywiły się w ten sposób przez kolejne 18 dni, łącznie z przebiegnięciem dwóch „kółek” po lodowym deserze, organizm nabrałby 1 kg czystej tkanki tłuszczowej (bez „kółek” wystarczyłoby 15 dni).
Drugi test – okrążenia za lody
Dlatego też szybko podjęliśmy decyzję o nowym wyzwaniu, tym razem w odwrotnej kolejności. Zaproponowałem 31. uczestnikom zjedzenie nowych, pysznych 200 gramów lodów, lecz tym razem należało wysiłkiem fizycznym całkowicie zrównoważyć przyjęcie ok. 500 kcal.
Wyszło nam z obliczeń, że należy przebiec co najmniej dwanaście 400-metrowych okrążeń (dokładnie 12 i pół). Zgłosiły się cztery osoby. I przebiegły w swoim tempie 12 okrążeń, czas najszybszego uczestnika to 28 minut i 59 sekund, czas najdłużej biegnącej osoby to 31 minut i 30 sekund. Dzieci nie były specjalnie zmęczone, może trochę znudzone i rozczarowane, że trzeba pół godziny biegu w swoim tempie, aby zjeść pyszne 200 g lodów i jednocześnie nie ponieść żadnej konsekwencji energetycznej (o innych konsekwencjach nadmiaru słodyczy dziś nie piszę).
Kolejny wniosek to taki, że następnym razem zabierzemy się za… pizzę.

